Jakieś cztery Siły, cztery żywioły ducha, oddziaływania czegoś na coś. To może brzmieć abstrakcyjne. Ale przyjrzyj się sobie, życiu innych wokół. Czy dają sobie radę mając podane pod sam nos reguły i zasady? Nie trzeba kodeksu praw aby twoje wnętrze sharmonizować, aby twej duszy dać spokój egzystencji. Żadnych przykazań ni nakazów. Żadnych zbawicieli i wybawień od ciężaru grzechów i win. Wszystko robisz sam. Sam kodyfikujesz swoją codzienność na bieżąco. Samodoskonalenie. Nauka słuchania siebie, swoich potrzeb, swoich możliwości. Możliwości wytrwania w cnocie. Satysfakcji z życia cnotliwego. Poczucie komfortu a nawet luksusu z życia bezgrzesznego. Dbanie o swój komfort psychiczny. O swą czystą i jasną Monę. Twój osobisty skarb. Dobre samopoczucie cnotliwego czlowieka.
Ale nie cnota polegająca na wyrzeczeniu sie czegoś, mimo czegoś. Ale na sztuce selekcji własnych doświadczeń i zaznanych bodźców i reakcji z ludźmi. O twoim komforcie psychicznym decyduje to jakie sobie stworzysz miejsce do życia i stan twoich relacji z ludźmi. Luma i Pruna. Sztuka selekcji to też sztuka dobierania sobie przyjaciół. Przyjaciół w postaci tych czterech głosów sumienia, stale w tobie obecnych. Miłość, Mądrość, Męstwo i Skromność. Nauka słuchania swojego sumienia. Masz 4 koordynaty na oceanie możliwych odczuć, decyzji, postaw i uczynków. Kompas sumienia. Nie zgubisz się.
Trudno mi nawet dokładnie i często o tym mówić. Wyjaśniać. Bo jest we mnie mechanizmem tak oczywistym i naturalnym, że jego dzialania już nie dostrzegam. Po prostu jest. A doswiadczam tylko skutków obecności Gaminy. Satysfakcjonujący i dający poczucie komfortu stan ducha, umysłu i ciała. Nikomu nie zawiniłem, nikomu zła nie wyrządziłem. Nic naprawiać nie muszę. A jeśli muszę. To dostrzegę to jutro. Będąc mądrzejszy niż dziś, o kolejny dzień. I wtedy dostrzegę, naprawię. Poprawię relacje z ludźmi. Przeproszę, zadośćuczynię. Uśmiechnę się. I odejdę. I poczuję że wzlatam. Oto bowiem udał mi się kolejny dzień. To jest radość ptaka, co wzlata w niebo bez winy.
Dostrzegasz może w moich słowach zwroty rzadkie i znaczenia nowe. Komfort sumienia, o tym teraz jest. Praktykowanie Gaminy to komfort sumienia. I zabrzmi to egoistycznie: Dla siebie to robisz. Sobie to robisz. Bo to ty nocą skłonisz głowę na poduszce. I obudzisz się w nowy dzień. To jak lecznicza kąpiel przed snem. Obudzisz się rano z ciałem zdrowszym. Mniej bólu zaznasz wstając z łóżka. Bo ból będzie, zawsze będzie, nie łudź się. Kwestia tylko by pojawił się też uśmiech. Taki sam jak do słońca, które wyjrzy wreszcie po wielu szarych dniach. Powietrze czyste. Oddech zdrowy. Ciało i duch. To wszystko to twój Etel, twoje środowisko doskonalenia. Samodoskonalenia w Gaminie.
Zauważ że wymiennie używam słów samodoskalenie i samoleczenie. Bo tak naprawdę to jest to samo. Im więcej się nauczysz, im więcej doświadczenia zaznasz w życiu, tym mniej będzie to życie cię ranić. Samodoskonalenie i samoleczenie. A nawet samoupdornienie. Sam sobie zbroją jesteś. Wszystko jest w tobie. Absolutnie wszystko.
